Rozwiń box

Polityka plików "cookies"

Na naszej stronie wykorzystywany jest system plików cookies, które przechowują na komputerze użytkownika pewne informacje ułatwiające korzystanie ze tej strony internetowej. Zakres tych danych oraz cele ich przechowywania są następujące:

Choć system ten jest w pełni bezpieczny, użytkownik może skorzystać z funkcji ograniczającej dostęp do plików cookies swojego komputera. Aby to zrobić, w zależności od przeglądarki internetowej z jakiej korzysta, należy to zrobić w następujący sposób:


Strona główna

Mapa serwisu

Historii początki

Rodzinny „trzon”
Firma Tryumf powstała przypadkowo i z „niczego”, bo tylko z chęci dorobienia dodatkowych pieniędzy do domowego budżetu. Te chęci rodziły pomysły i wyzwalały w rodzinie przeróżne formy zarobkowania w warunkach schyłkowego PRL-u.
Najlepszym sposobem zarabiania pieniędzy, w tym czasie, był handel. Szczęściem rodziny Anieli i Władysława Piotrowskich było posiadanie dwóch synów, którzy na początku przemian ustrojowych byli już na tyle samodzielni, że sami, dla własnej przyjemności, potrafili zarabiać pieniądze na handlu - czasem większe niż ojciec zarabiał w Hucie Stalowa Wola.
Byli na tyle operatywni, że potrafili, wykorzystując samochód ojca -historycznego na dzień dzisiejszy Fiata 125P- kupić na jednym końcu miejskiego targowiska dorodne czereśnie, aby je sprzedać w ciągu kilku godzin w najbardziej ruchliwym miejscu, które wcześniej zarezerwowali. Albo kupić w Radomiu pełne plecaki równie historycznych „Sofix-ów”, aby na drugi dzień, podobnie jak czereśnie, sprzedać o 100 % drożej.

Od walizki do kontenerów:
Handel obwoźny, który zauroczył wielu Polaków, zarówno tych sprzedających, jak i kupujących szybko się skończył. Niemniej jednak rodzinie przysporzył na tyle środków, że seniora rodu stać było na wyjazdy zagraniczne na winobranie do Francji, a potem na założenie firmy.
Poza granicami kraju, na sklepowej ladzie, uwagę inżyniera przykuła, łatwa w obsłudze manualna maszyna grawerska, a co za tym idzie puchary. Pomysł na założenie firmy zrodził się prawie natychmiast.
Nieszablonowość i nietypowy towar nie zniechęciły, a co więcej zainspirowały ojca , zakupił maszynę i 15 sierpnia 1991 roku zarejestrował oba pomysły pod jednym szyldem TRYUMF.

Losy pierwszych trofeów:
Pierwsze modele pucharów przyjeżdżały do Stalowej Woli autobusem, w turystycznej walizce, potem na przyczepce samochodu przemierzały, przez odkrywaną przez rodzinę, Europę. U nas dziwiono się, poza granicami podziwiano ze zrozumieniem.
Na siedzibę przeznaczono jeden z pokojów blokowego mieszkanka.
Jednak problemy z rozwojem dopiero się zaczęły.
Pomoc w dystrybucji niosła „Składnica Harcerska” w Stalowej Woli, potem w Krakowie. Pod pachą w ręce, od sklepu do sklepu trofea szukały swojego przyszłego właściciela i podbijały Stolicę Królów.
Firma przetrwała dzięki uporowi ojca i jego trafionym, w niszę rynkową, pomysłom.
Posiadanie produkcji, handlu i usług pod jednym dachem i radosnym szyldem TRYUMF okazało się później jednym z lepszych sposobów zarabiania pieniędzy.
Taka wizja rozwoju firmy przyświecała jej twórcom-najpierw ojcu, a potem synom.